16.6 C
Sobótka
sobota, 21 maja, 2022
Strona głównaKultura | RozrywkaCzytelnia"Pogaduszki do poduszki: Ocalić od zapomnienia"

“Pogaduszki do poduszki: Ocalić od zapomnienia”

Foto: Autorka

Powiązane historie

Dzień dobry! Może dobry wieczór. To mój pierwszy wpis na Srebrnym Kompasie, pozwól, że się przedstawię. Jestem. Piszę.

Żeby zacząć opowieść trzeba znaleźć to jedno, pierwsze zdanie. To, które zaprosi do czytania i poprowadzi przez opowieść.

Mam w głowie dzisiaj dużo zdań, za dużo. Chciałabym napisać o wielu rzeczach, ludziach i wydarzeniach, które łączy jedno, święta i świąteczne tradycje.

Jaką potrawą byłoby dzisiejszego opowiadanie? Grochem z kapustą? Niedobrze, za ciężkie, trudne do strawienia.

Proponuję sernik, słodki z dodatkiem gorzkiego kakao. Dzisiaj będzie słodko – gorzko.

Zaczynajmy.

Ocalić od zapomnienia.

W świętach najbardziej lubię to, że nadejdą. Uwielbiam ten rytuał i to oczekiwanie. Każdy dzień do świąt jest jak rozpakowywanie prezentu. Aż nie zostanie ani jedna warstwa papieru do odwinięcia, ani jedna wstążka do rozwiązania. Bo właśnie nadszedł 24 grudnia, dzień świąt.  Są. 3 dni. Chociaż dla mnie zawsze tylko ten jeden wieczór.

Kiedy byłam dzieckiem tego dnia liczył się tylko prezent. Dzisiaj, kiedy rzeczy nie mają już tak dużej wartości największym prezentem na święta są święta.

To jest bardzo intymny wpis, ale chyba właśnie dlatego zaklina się rzeczywistość w słowa, żeby został ślad, żeby ocalić od zapomnienia..

Od wielu lat ona żyje tylko wtedy, kiedy sobie o niej przypomnę. Moja babcia. Niewielka wielka osoba. W grudniu nie zapominam o niej, chociaż grudzień to zawsze miesiąc kiedy dużo sobie nakładamy na talerz. Szczególnie dwanaście dni przed wigilią myślę o niej każdego dnia.

Moja babcia, dziwaczka, artystka, której drogę do kariery rzeźbiarki zniszczyła wojna, każdego z dwunastu dni przed wigilią siadała do stołu i zapisywała, jaki był mijający właśnie dzień. Czy było bardzo zimno, czy świeciło słońce, czy padał śnieg.

Każdego dnia przed wigilią siadam do komputera i zapisuję jaki był właśnie upływający dzień. Czy w ogóle padał śnieg, czy było zadziwiająco ciepło, czy chwycił nocny mróz.

po co? żeby o niej nie zapomnieć, żeby żyła w tym rytuale, żeby pamiętać, że każdy z mijających dni symbolizował kolejny miesiąc z oczekiwanego roku, a aura jaką mieliśmy tego dnia była przepowiednią nadchodzącej pogody.

Nie wiem czy to się sprawdza, nigdy tego nie sprawdzałam.

Mam jednak nadzieję, że ktoś z Was, z tych kilku osób, które mam nadzieję przeczytają mój tekst zapamięta ten rytuał wróżenia z pogody i sprawdzi.

Pisząc to jestem pomiędzy świętami a Nowym Rokiem. Pomiędzy przyjściem a odejściem. A w mojej głowie nostalgia.

Nowe historie

Top 7 dni

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ