Więcej

    “Logan”. Krwawa, brutalna, miejscami wręcz sadystyczna opowieść.

    Po dłuższej przerwie wróciłem do kina i recenzowania, zaczynając od najnowszej produkcji z uniwersum X-Men i rzekomo ostatniego filmu z Hugh Jackmanem w roli Wolverine’a (taa, aha). Może zacznę od tego, że jeśli myślicie o wybraniu się na seans ze swoimi dziećmi, natychmiast zmieńcie zdanie. “Logan” to przede wszystkim krwawa, brutalna, miejscami wręcz sadystyczna opowieść dla dorosłych, która na zawsze zmieni Wasze przekonanie, że „komiksy są dla dzieci”.

    Do tej pory solowe filmy z udziałem Wolverine’a były średnie lub słabe, co dziwiło, biorąc pod uwagę jak idealnie Jackman pasuje do roli Rosomaka. Na fotelu reżysera ponownie zasiadł jednak James Mangold, który współpracował już z Jackmanem na planie filmu o nieco innym charakterze… (ktoś jeszcze pamięta „Kate i Leopold”?) oraz przy kiepskim „Wolverine” z 2013 roku.

    Skoro nie zmienił się reżyser, postawiono na mocną zmianę w obszarze fabuły. Akcja „Logana” umiejscowiona jest w 2029 roku. W tej niedalekiej przyszłości Profesor X jest już starym, schorowanym człowiekiem, mającym problemy z kontrolowaniem swoich parapsychicznych zdolności, a Logan ukrywa go przed światem, czekając właściwie tylko na jego śmierć. Pomaga mu mutant-albinos Caliban (jedna z najbardziej zaskakujących decyzji obsadowych – Stephen Merchant w totalnie nie pasujących do niego roli, w której jednak wypadł świetnie. Wolverine jednak nie ucieknie od kłopotów, kiedy w jego opiekuńcze szpony trafia eksperyment X-23, czyli klon Logana w ciele młodej dziewczynki. W tej roli zobaczymy debiutującą na dużym ekranie Dafne Keen, zaledwie dwunastoletnią, ale bardzo charakterystyczną aktorkę, której udało się znakomicie oddać dzikość postaci Laury. Obserwujcie tę dziewczynę – za dekadę skradnie serce niejednego widza.

    W związku z tym, że „Logan” to film o kategorii R, liczyć możemy na krwawy balet z wykorzystaniem szponów z adamantium. Podstarzały, zmęczony i już nie tak odporny na ciosy Wolverine zadaje śmierć swoimi pazurami, tnąc co i rusz przeciwników, szczególnie tych, którzy chcą położyć łapy na jego klonie. Zresztą pojedynek ze swoim dorosłym złym odpowiednikiem również zaliczymy. Mimo to w filmie wcale nie ma tak dużo akcji. Sporo tu za to gorzkich dialogów, samotności i wyobcowania, co podkreślają brudne, zakurzone, piaszczyste krajobrazy rodem z westernu albo planu „Mad Maxa”. „Logan” to właśnie taki współczesny western, zresztą cytaty z „Jeźdźca znikąd” są istotnym elementem kilku scen.

    Nie obyło się też bez wad. „Logan” jest przede wszystkim za długi przynajmniej o pół godziny. Może nie dłuży się niemiłosiernie, ale bez kilku scen spokojnie mógłby się obejść bez żadnej straty. Kolejną wadą jest brak jakiegokolwiek sensownego przeciwnika, bo wcielający się w Donalda Pierce’a Boyd Holbrook to raczej namiastka zapadającego w pamięć villaina. Kontrowersyjne wydaje się też być zakończenie, aczkolwiek w komiksowym świecie niczego przecież nie można brać na poważnie, prawda?

    „Logan” to przede wszystkim dobre studium Wolverine’a jako postaci: mutanta, który był wściekłym zwierzęciem, ale dzięki pomocy życzliwych osób, w szczególności Xaviera, zaczął przejawiać oznaki człowieczeństwa. I właśnie o próbie jego zachowania jest ten film. Mamy do czynienia z interesującym mixem gatunków, uwzględniającym nawet komiksy i figurki z X-Menami, które pojawiają się na ekranie.

    Trudno tu mówić o kinie ambitnym, ale zarówno fabularnie, jak i emocjonalnie „Logana” można postawić wyżej, niż standardowe, kolorowe i cukierkowe, pełne humoru i fajerwerków opowieści o trykociarzach. Inna sprawa, czy nie cierpią na tym walory rozrywkowe, ale na to pytanie musicie już odpowiedzieć sobie sami. 7,5/10.

    Piotr Pocztarek

    P.S. Nie, nie ma sceny po napisach.

    KOMENTARZE

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Please enter your comment!
    Please enter your name here

    Zobacz również

    Nie rób gospodarzowi przykrości i zjedz. Barania głowa, czyli jedzenie po norwesku.

    Kiedy Wiesiek powiedział, że zjadł pieczoną łapę niedźwiedzia podaną podczas jednej z zakładowych imprez, nie wierzyłem, bo...

    [galeria] Szwajcaria Czeska. “Pravcicka Brama”. Kraina z bajki, w której przebywał Hans Christian Andersen

    Jest monumentalna. Onieśmielająca. Wyjęta z filmu fantasy. Jest największą naturalną bramą, jaką zobaczycie na naszym kontynencie. Jest...

    Jak 150 lat przed Teslą pewien Brytyjczyk wprowadził na ulice pierwsze auto o napędzie elektrycznym

    Świat ma fioła na punkcie samochodów elektrycznych. Producenci nie nadążają z produkcją aut, a dostawcy części do...

    Janusz Rolicki, Krzysztof Pilawski: „Wańka Wstańka”. Wciągająca podróż przez PRL.

    Janusz Rolicki, o czym nie wie większość z was to człowiek instytucja, legenda polskiego dziennikarstwa oraz doskonały...

    Militarny ołówek, czyli bunkier w Lubinie

    Jest taki ciekawy zabytek militarny w Lubinie. To rzadki bunkier z czasów II Wojny Światowej. Pisałem już...
    Sobótka
    zachmurzenie duże
    19.3 ° C
    20.5 °
    18.6 °
    57 %
    5.8kmh
    85 %
    czw
    19 °
    pt.
    16 °
    sob.
    22 °
    niedz.
    23 °
    pon.
    23 °

    Podróżujemy

    Nowa aktualizacja Google Earth. Animacja poklatkowa 3d pokazująca jak na przestrzeni lat zchrzaniliśmy Ziemię

    Znana z nieprawidłowego traktowania pracowników (tu piszemy na ten temat) firma Google tym razem błysnęła – najnowsza odsłona Google Earth wykorzystując mechanizm poklatkowej animacji...

    FotoStory. “Skrap czyli naklejka w rytmie hygge” [005]

    Skrap to coś w rodzaju złomu, takich odpadków. Określenie to jest chyba bardziej popularne przy określeniu zestawów elementów, z których możesz składać dowolne kompozycje,...

    FotoStory. “Koszmar listonosza”. [056]

    Bardzo żałuję, że sam jechałem na Drogę Atlantycką. Chciałbym być pasażerem. Pstrykałbym zdjęcie za zdjęciem. A tak co chwila musiałem przystawać, by ustrzelić coś...

    „Oslo. Półwysep Bygdoy”. Urocze miejsce pełne historii Norwegii.

    Stolica Norwegii jest nie tylko skupiskiem wszelkich możliwych narodowości, siedzibą norweskiego króla oraz jednym z najdroższych miast na świecie, ale miejscem pełnym historii. To...

    Czechy. Budowla jak z bajki. Poznaj historię powstania niezwykłej tamy Les Kralovstvi.

    Kiedy wysiedliśmy z auta zaparkowanego na pobliskim parkingu oniemieliśmy. Bo ten niewielki, kameralny obiekt przeniósł nas w czasie i przestrzeni. Znaleźliśmy się w miejscu...

    Hej, zauważyliśmy, że używasz blokera reklam

    Będziemy wdzięczni, jeśli wyłączysz swojego blokera reklam podczas korzystania ze "Srebrnego Kompasu".

    Staramy się, byś codziennie otrzymywał unikalne treści, których nie zobaczysz gdzie indziej.

    Serdecznie dziękujemy i życzymy fajnych wrażeń!