Więcej

    “Lhotse. Lodowa siostra Everestu”. Emocjonalny zapis wyprawy na czwartą górę świata

    Jak dobrze napisać książkę o wyprawie w góry? Napisać ją dobrze. Niestety w przypadku literackich wspomnień, których ostatnio coś za dużo na półkach księgarskich nie jest to norma. Zbyt dużo opowiadania o sobie, wykładania filozofii życiowej, rzucania banałami i motywacyjnych tekstów. Tymczasem w przypadku książki, o której piszę sprawa jest prosta: chcę mięcha. Krwi, potu i łez. I książka Moniki Witkowskiej jest taka.

    Lhotse, czwarty szczyt świata kojarzy mi się z Jerzym Kukuczką. I żalem do niego. Był dla mnie gigantem, zwyczajnym człowiekiem dokonującym niezwyczajnego. Ludzkim taranem, który wyzwał do pojedynku Naturę i przegrał, choć nie musiał. Może dlatego patrzę na himalaistów niezbyt chętnym okiem, choć doceniam i szanuję ich pracę.

    Nie jestem specjalistą od wspinaczek wysokogórskich, a na himalaizmie to już w ogóle się nie znam. W końcu moim największym osiągnięciem była bieszczadzka Połonina Caryńska oraz Tarnica, z której prawie nas zmyło.

    Umiem jednak docenić przygotowanie do wyprawy, szacunek dla przeciwnika, w tym wypadku góry oraz pokorę wobec życia i pogodę ducha. Zdaję sobie sprawę, że człowiek zdobywający nawet największe szczyty ma chwile zwątpienia. Czuje strach. Zastanawia się nad sensem tego, co właśnie robi. Rozważa swój egoizm. I myśli o swoich bliskich, którzy w tym momencie czekają w domu, pełni obaw.

    A w ogóle to wiedzieliście, że chcąc zdobywać Lhotse, czy Mt Everest przez większość trasy idziecie tym samym szlakiem? Nawet korzystacie z tych samych baz. Okazuje się bowiem, że obydwie góry leżą w jednym masywie. Dla mnie, himalajskiego lajkonika była to wiadomość z gatunku rewelacyjnych. Dla was, którzy macie teoretycznie ogarnięte Himalaje, jak ziemniaki w kopczyki to pewnie nic wielkiego, takie pffff…

    Potrafię docenić i uszanować te przeciwstawne emocje, jakie towarzyszą człowiekowi w jednej sekundzie. Bo człowiek jest istotą skomplikowaną. I nawet gdy na co dzień wygłasza zdecydowane opinie, to jest taka chwila, że postąpi inaczej. Złamie swój kodeks, bo wie, że w tym momencie nie ma innego wyjścia.

    I chyba dlatego staram się rozumieć himalaistów. Ludzi, dla których świat jest zbyt mały. Śmiałków, którzy świadomi swojej małości i kruchości wobec potęgi największych szczytów decydują się zdobyć jeden za drugim. I nieważne ilu wcześniej go zdobyło. Przecież ja tam nie byłem. W momencie, gdy tam wchodzę jestem sam. I nieważne ile wydeptanych w śniegu śladów jest wokół mnie, to ten szczyt jest mój. Teraz jestem ja i on.

    Staram się to zrozumieć. To, czy popieram sposoby takiego szukania prawdy o sobie to już inna sprawa.

    W swojej najnowszej książce Monika Witkowska próbuje opowiedzieć nam o co w tym wszystkim chodzi. Pokazuje zdjęcia, od patrzenia na które włosy stają dęba. Ale to nie wszystko. Wspomina ludzi, z którymi wspinała się. Opowiada o tych, których nie ma już wśród nas. I robi to przystępnie. Nie boi się własnych emocji. Tam gdzie trzeba zdania są krótsze, tam gdzie trzeba, dłuższe. Pełni to fajną rolę w opowiadaniu historii.

    Ale przecież romantyczne wspomnienia górskich ekspedycji to jedna strona medalu. Jest też ta druga, bardziej praktyczna. Mogę żyć marzeniami i z zamkniętymi oczyma opisać najdrobniejszy detal góry, obozowiska, chmur i zmarszczki towarzyszy, ale muszę przygotować się do wyprawy.

    I kto wie, czy nie jest to bardziej mozolne, niż atak szczytowy.

    Przecież to wszystko trzeba zaplanować krok po kroku. Wiedzieć jaka agencja jest najlepsza, ale co to znaczy najlepsza? Czy najlepsza jest ta najtańsza? A może ta droższa zabezpieczy nam lepsze odżywki? Lepiej zabezpieczy wejścia i rozbije namioty na trasie wspinaczki? I ilu ludzi trzeba zatrudnić. Co zabrać? W jakiej ilości?

    A potem to wszystko zsumować. I wycenić. Aha, jeszcze transport. Samochodem? Samolotem? Ile będzie ważyć bagaż? Ilu współpracowników mam zabrać z kraju? A w ogóle to dlaczego zezwolenie na zdobycie szczytu jest tak drogie? Na końcu tego liczenia powstaje liczba z gatunku astronomicznych. Łapiemy się za głowę i liczymy jeszcze raz. Stosujemy metodę eliminacji wykreślając te punkty, które wydawały się początkowo niezbędne.

    Dobrze, starczy tego. Jak widzicie wyprawa w Himalaje to nie przelewki. Nie wystarczy być romantycznym wspinaczem liczącym na dotknięcie twarzy boga. Trzeba być również okrutnym księgowym i organizatorem, który musi trzymać w karbach koszty wyprawy. Bo inaczej można boleśnie upaść zanim się w ogóle wyjdzie z obozu u podnóża góry.

    I taka jest właśnie „Lhotse. Lodowa siostra Everestu”. Pełna sprzecznych emocji, żywa, pełna radości i zwątpienia, opowieści o ludziach. Jak to u człowieka z krwi i kości. I przez to fascynująca.


     

    Przemek Saracen
    Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

    Jeśli uznasz, że nasze pisanie jest coś warte, wesprzyj SK 🙂 Dziękujemy!

    Udostępnij
    Tagi

    Najnowsze

    Nissan zastępuje NV200 i e-NV200 zupełnie nowym Townstarem, ale obiecuje coś więcej!

    Nissan zaprezentował nową generację lekkich pojazdów użytkowych: zupełnie nowego Townstara. Townstar będzie dostępny zarówno z silnikiem benzynowym ICE, jak i z całkowicie elektryczną opcją BEV. Japoński producent...

    Powstała lista najbogatszych Norwegów. Czterystu z nich jest miliarderami.

    W najnowszym zestawieniu najbogatszych Norwegów skandynawskiego magazynu "Kapital" jest 400 miliarderów. Pod rządami Erny Solberg całkowita wartość majątku 400 najbogatszych Norwegów podwoiła się do poziomu...

    Sierpniowe pożary lasów biją rekordy emisji dwutlenku węgla i przebijają roczną “produkcję” Indii.

    Wszystko idzie ku „najlepszemu”: tylko w wakacje światowe pożary wyemitowały rekordową ilość dwutlenku węgla przekraczając roczną „produkcję” Indii. W zeszłym miesiącu świat ustanowił nowy przerażający...

    Polecamy

    Zobacz również

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Please enter your comment!
    Please enter your name here