fbpx
niedziela, 13 czerwca, 2021
15.2 C
Sobótka

“Fala”. Norweska superprodukcja. Miła dla oka, skuteczna na bezsenność.

Ponieważ Norwegowie szybko się uczą, a raczej nadzwyczaj zdolnie małpują, to i nie dziwota, że w dziedzinie filmu katastroficznego mają coraz więcej do powiedzenia. No dobra, nic – bo to chyba ich pierwszy film na ten temat.

Niestety ich rynek jest na tyle mały, że nie pozwala na rozbuchane widowiska rodem z Emmericha, czy innego Baya.

Pozostaje im opowiadanie wielkich historii przez pryzmat lokalnych społeczności. I przyznam, że to największy walor nawet nie norweskich, co skandynawskich opowieści, których bohaterami są zwyczajni ludzie, nasi sąsiedzi mający przyziemne problemy.

Takich, którzy starają się odnaleźć w trudnej sytuacji. A gdy do tego dorzucim katastrofę geologiczną komplikacje są jeszcze większe.

Powstała więc „Fala”, największe widowisko norweskiej kinematografii. Oczywiście nie jest to rzecz na miarę amerykańskich superprodukcji, a efektów specjalnych jest tu bardzo mało, to twórcy nadrabiają wspomnianym wyżej klimatem.

Formalnie bohaterem jest geolog Kristian, który przechodzi do tzw. sektora prywatnego i przeprowadza się wraz z rodziną z Geiranger, hen gdzieś tam.

Akcja filmu rozgrywa się wokół potencjalnie rzeczywistej możliwości osunięcia się góry przylegającej do Geirangerfjordu, słusznie uznanego za najpiękniejszy fjord, jaki stworzyła natura. Powstała po osunięciu się fala – wg badań naukowców – zalałaby i kompletnie zniszczyła okolicę. Niektórzy mówią, że to film o zadufaniu człowieka, który lekceważy siły natury i przestaje zwracać uwagę na zbliżające się zagrożenie zwłaszcza, że można było go uniknąć.

No wg mnie nie dałoby się uniknąć tej katastrofy. Nie pokonasz wkurwionej natury, choćbyś zjadł tysiąc kotletów i nie wiadomo jak się naprężał, no nie pokonasz, taki to ciężar.

I teraz uwaga dla tych, którzy nie byli w Geiranger. Jest to praktycznie wieś leżąca w naturalnym kotle i pułapce. To tak jakbyś mieszkał na samym dole wanny i nagle ktoś chlusnąłby w twoją stronę tonę wody. No nie ma szans. To jest właśnie Geiranger. Przy natężeniu ludzi, którzy stadnie przyjeżdżają do tego cuda świata nie masz szans, by opuścić ten kocioł. Zwłaszcza, że masz do wyboru jedną, jedyną drogę. Wąską jak coś wąskiego.

Jak widać jest to katastrofa na niewielką skalę, która nie przyniosłaby jakichś wielkich zniszczeń.

No dobra, ale czy warto „Falę” obejrzeć? Sam nie wiem. Dla tych, którzy tam byli film ma wartość sentymentalną. Przepięknie sfilmowany i podkoloryzowany fjord zabija pięknem, to fakt. Natomiast jeśli chodzi o efekty? Jest ich tak mało i tak krótko, że trzeba uważać nawet z mruganiem, by nie przegapić cgi. No tak. Natomiast jeśli szukasz ciekawej rozrywki na wieczór, odpuść.

 

OCENIAM

Pocztówkowe zdjęcia, świetny temat i porażająca nuda
Przemek Saracen
Wychowałem się w duchu Tony`ego Halika, małżeństwa Gucwińskich oraz komiksowych przygód Kajka i Kokosza i tarapatów, w jakie pakował się literacki wojak Szwejk. Lubię wszystko, co dobre i oryginalne. Czasem dobra rozmowa jest bardziej fascynująca, niż najbardziej wymyślny film.

KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Zobacz również

Gloppedalsura. Milion lat historii, głazy wielkie jak dom i wielka bitwa o niepodległość.

Kiedy tak sobie myślałem, w które miejsce zaciągnąć was, przed oczami stanęła mi kupa kamieni. Ale nie...

Janusz Rolicki, Krzysztof Pilawski: „Wańka Wstańka”. Wciągająca podróż przez PRL.

Janusz Rolicki, o czym nie wie większość z was to człowiek instytucja, legenda polskiego dziennikarstwa oraz doskonały...

Nasze Bieszczady. Torfowisko w Tarnawie i Bieszczadzki Worek. Dzień czwarty.

Dziś ambitny dzień. Ruszamy do Bieszczadzkiego Worka, którędy ruszymy na koniec świata. Chcemy zobaczyć miejsca dzikie, gdzie...

Zapomniane skarby Norwegii, czyli Latarnia Kvitsøy. Najdłużej działająca latarnia w kraju.

Latarnia Kvitsøy fyr powstała w 1700 roku, czyli wcześniej niż ta na półwyspie Tungenes, i jest jedną...

Wracamy do opolskiego zoo. Jest jeszcze lepiej!

Powrót do opolskiego zoo był dokładnie taki, jak się spodziewaliśmy. Zielony, pełen życia i.. kotów. Dzikich kotów,...
Sobótka
całkowite zachmurzenie
15.2 ° C
17.1 °
13.4 °
68 %
7.6kmh
97 %
nie
15 °
pon
20 °
wt
23 °
śr
23 °
czw
25 °

Podróżujemy

Trondheim. Portret miasta, część druga.

Wbrew pozorom Trondheim to całkiem ciekawe miasto. Było ono pierwszym na moim szlaku norweskiego życia. Jest trzecim co do wielkości miastem w kraju i...

Wnuczka króla Polski, Pani na Lubinie. Poznajcie księżną Annę Pomorską!

Pochodziła z iście królewskiego rodu, była córką księcia Bogusława X i królewny polskiej Anny Jagiellonki. Jej dziadkiem był nie kto inny jak król Polski...

“Srający Chłopek” pod Świdnicą. Pomnik czy prowokacja sięgająca 1935 roku?

Różne pomniki widziałem, ale coś takiego ujrzałem pierwszy raz w życiu. Kiedy po drodze do Świdnicy zaparkowaliśmy na poboczu drogi leżącej przy świdnickiej oczyszczalni...

Gloppedalsura. Milion lat historii, głazy wielkie jak dom i wielka bitwa o niepodległość.

Kiedy tak sobie myślałem, w które miejsce zaciągnąć was, przed oczami stanęła mi kupa kamieni. Ale nie byle jakich kamieni. Nawet nie nazwę tego...

Solspeilet czyli norweskie Stonehenge

Stoi na wysepce o powierzchni dwóch akrów. Ma kształt słonecznej piramidy otoczonej dwunastoma monolitami. Zegar słoneczny i norweski Stonehenge w jednym. Jeśli jedziecie na Preikestolen mijacie...