16.6 C
Sobótka
sobota, 21 maja, 2022
Strona głównaDom i OgródDlaczego Norwegia w majestacie prawa zabija przemycane gatunki dzikich zwierząt?

Dlaczego Norwegia w majestacie prawa zabija przemycane gatunki dzikich zwierząt?

Ilustracja: Pixabay

Powiązane historie

W 2010 roku Bjørn Åvik jechał ze Szwecji do Norwegii, przewożąc alkohol, tytoń i cztery afrykańskie szare papugi — inteligentne ptaki o kolorze popiołu, które zamierzał rozmnażać i sprzedawać w Norwegii. Niestety zataił ten fakt podczas przekraczania granicy, co wychwyciły służby celne. W efekcie Norwegowie przetrzepali samochód Szweda, u którego znaleziono afrykańską kontrabandę. ery zarejestrował wówczas jego samochód, który został wybrany przez norweskie służby celne do kontroli.

Åvik został skazany za próbę przemytu zagrożonego gatunku i skazany na 30 dni więzienia z dwuletnim okresem próbnym. Papugi nie miały tyle szczęścia: mimo iż było zdrowe, zostały zabite w majestacie prawa.

W ciągu ostatnich 15 lat władze norweskie skonfiskowały przemycane zwierzęta co najmniej 30 razy . W wielu z tych przypadków zwierzęta zostały zabite co rodzi pytania o to, jak kraj obchodzi się ze skonfiskowanymi zwierzętami na swoich granicach.

Eksperci zajmujący się handlem dziką fauną i florą oraz obrońcy praw zwierząt oskarżają Norweską Agencję Środowiska o systematyczne zabijanie zagrożonych, skonfiskowanych zwierząt. A problem, jak mówią, sięga daleko poza granice Norwegii: przemycane zwierzęta na całym świecie często spotykają podobny los.

Zgodnie z wytycznymi CITES , urzędnicy mogą poddać skonfiskowane zwierzęta eutanazji, ale tylko w ostateczności, po próbie repatriacji zwierząt do ich kraju pochodzenia lub ponownego domu w lokalnych ogrodach zoologicznych lub schroniskach. CITES nie wymaga jednak, aby władze krajowe śledziły, co dzieje się ze zwierzętami po ich konfiskacie, a rezolucje nie są wiążące.

W rezultacie władze krajowe zbyt często zabijają zwierzęta w celu utrzymania traktatu mającego na celu ich ochronę.

Systematyczna eutanazja to „paradoksalny sposób egzekwowania konwencji” — mówi Ragnhild Sollund, kryminolog, która przez ponad dekadę śledziła tę praktykę w Norwegii.

Eksperci zajmujący się handlem dziką fauną i florą oraz obrońcy praw zwierząt oskarżają Norweską Agencję Środowiska o systematyczne zabijanie zagrożonych, skonfiskowanych zwierząt.

Niektórzy eksperci twierdzą, że istnieją uzasadnione powody eutanazji. Przemycane zwierzęta mogą przenosić choroby, a znalezienie im nowego miejsca pobyt nie jest proste.

Norwegia nie ma specjalnie wyznaczonych ogrodów zoologicznych ani schronisk, które mogłyby regularnie przyjmować skonfiskowane zwierzęta, a do niedawna prawo krajowe zasadniczo zakazywało wwozu zwierząt i był to główny powód, dla którego zabijano zwierzęta.

Sytuacja w Norwegii „odpowiada temu, co widzieliśmy w wielu krajach”, mówi Loïs Lelanchon, kierownik programu ratowania dzikich zwierząt w międzynarodowym międzynarodowym funduszu dobrostanu zwierząt non-profit . Podobne kłopoty stanęły między innymi Filipiny, Australia i Belgia. „Prawdę powiedziawszy”, mówi, „problem jest wszędzie”.

Kristiansand to małe przemysłowe miasto na południu Norwegii. O ile zimą przypomina wymarłe miasto, to wraz z nastaniem wiosny wraca tu życie: wzrasta ruch związany z przeprawami promowymi do i z Danii oraz ruchem statków transportujących towary.

Dzięki temu regularnemu Kristiansand stało się norweskim centrum handlu dziką fauną i florą. Robert Iliewski, weterynarz pracujący w punkcie kontroli granicznej Kristiansand, przez lata zatrzymał kilku przemytników. W jednym przypadku wspomina, że ​​musiał uśpić nielegalnie importowanego żółwia, który mógł żyć jeszcze 30 lat.

Iliewski jest na pierwszej linii frontu globalnej walki z handlem zwierzętami, nielegalnym rynkiem szacowanym na 7 do 23 miliardów dolarów rocznie i często prowadzonym przez wyrafinowane, międzynarodowe sieci. Na całym świecie, w punktach kontroli granicznej, takich jak ten w Kristiansand, celnicy mają za zadanie łapanie handlarzy dziką przyrodą i egzekwowanie postanowień traktatu CITES.

Traktat CITES wszedł w życie w 1975 roku jako międzynarodowe porozumienie mające na celu ograniczenie międzynarodowego nielegalnego handlu zagrożonymi gatunkami dzikich zwierząt. CITES stał się potężnym narzędziem regulującym handel, umożliwiającym odzyskanie zagrożonych zwierząt, takich jak krokodyl nilowy i wikunia południowoamerykańska.
Eksperci twierdzą jednak, że CITES odgrywa mniejszą rolę w zapewnianiu utrzymania standardów dobrostanu zwierząt.

Rezolucje CITES działają jak wytyczne, a nie prawo i nie wymagają od krajów członkowskich monitorowania sposobu postępowania ze skonfiskowanymi zwierzętami, przez co ustalenie sposobu postępowania z zatrzymanymim zwierzętami jest praktycznie niemożliwe.

W Norwegii Norweska Agencja Ochrony Środowiska, Norweski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności, organy celne i lokalne ogrody zoologiczne prowadzą minimalne, jeśli w ogóle, zapisy dotyczące tego, co dzieje się z przejętymi zwierzętami.

Starając się lepiej zrozumieć sytuację, Sollund pozyskał od organów celnych raporty o zajęciach i porównał je z aktami sądowymi. Jej wyniki pokazują, że w latach 2008 – 2016 uśmiercono co najmniej 41 zwierząt, w tym prawie 20 afrykańskich papug szarych, kota bengalskiego i chilijską tarantulę różaną.

Iliewski mówi, że na przestrzeni wielu lat w Kristiansand było co najmniej 20 przypadków, w których musiał usypiać zwierzęta – ale tylko jeden pojawia się w raportach celnych przygotowanych przez Sollunda.

Ostatnie trzy lata to spadek zabiegów usypiania zwierząt, jednak nie można ustalić jednoznacznie powodów tego stanu. Urzędnicy wskazują na restrykcje związane z Covid19. Ponadto Norwegia zniosła w 2017 roku zakaz posiadania gadów na prywatny użytek, co zmniejszyło przemyt. Ale Ilievski pozostaje ostrożny; podejrzewa, że handlarze po prostu zmienią taktykę i skupią się wyłącznie na gatunkach, których przywóz jest zakazany.

“Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą chcieli posiadać zwierzęta, których posiadanie jest zabronione, mówi”.

Zarządzanie CITES jest skomplikowane, napisała Janne Bohnhorst, szef Sekcji Gatunków Inwazyjnych i Handlu Międzynarodowego Norweskiej Agencji Środowiska. W e-mailu zauważyła, że ​​jej agencja robi „to, co jest najlepsze dla zwierząt w oparciu o ogólną ocenę”. Agencja nie odpowiedziała bezpośrednio na pytanie, czy eutanazja skonfiskowanych zwierząt była lub nadal jest oficjalną polityką kraju.

Wprowadzona niedawno poprawka do norweskiego prawa krajowego sugeruje, że do niedawna Norweska Agencja Środowiska była w pułapce prawnej, która zasadniczo uczyniła eutanazję polityką podstawową. To dlatego, że kraj nie zezwalał na transport przemycanych zwierząt do kraju pochodzenia lub miejsc, w których mogłyby bezpiecznie przebywać. W razie konfiskaty Norweska Agencja Środowiska musiałaby szukać pobliskich ogrodów zoologicznych – a prośby agencji o zakwaterowanie były często odrzucane – lub zabijać zagrożone zwierzęta z listy CITES.

Zgodnie z nową poprawką, mówi Bohnhorst, przekazanie zwierząt jest możliwe „jeśli pozwala na to sytuacja w oparciu o ogólną ocenę”. Ale eksperci nadal martwią się, że dotyczy to tylko najbardziej zagrożonych gatunków. Bohnhorst wskazuje, że zgodnie z rezolucją CITES kraje są „zobowiązane do zapobiegania powrotowi gatunku”, podczas gdy “repatriacja” może nasilić handel dziką fauną i florą.

Niezależnie od tego istnieją uzasadnione powody, aby unikać “repatriacji”, wyjaśnia Orenstein, konsultant Humane Society. Poza ryzykiem oddania zwierząt z powrotem na nielegalny rynek, śledzenie kraju pochodzenia zwierzęcia może być niezwykle skomplikowane. Na przykład afrykańskie papugi szare często pochodzą z Konga i mogą być przewożone między dwoma lub trzema krajami, zanim dotrą do miejsca docelowego.

„Powrót do kraju pochodzenia jest idealnym rozwiązaniem”, mówi Orenstein. „W praktyce może przynieść więcej szkód niż pożytku”.

Biorąc pod uwagę brak jasności prawnej, umieszczenie zwierząt w ogrodach zoologicznych wydaje się najlepszą alternatywą dla usypiania zwierząt, ale norweskie ogrody zoologiczne nie są w stanie przyjąć wielu nowych nabytków. Na przykład ogród zoologiczny Kristiansand odrzucił wiele próśb.

„Chcemy spróbować pomóc”, mówi Rolf-Arne Ølberg, dyrektor ds. opieki nad zwierzętami w zoo. „Ale musimy zobaczyć, że mamy dla nich miejsce, mamy długoterminowy plan” i „możemy zapewnić im dobry dobrostan zwierząt”.

Jak wyjaśnia, przyjmowanie zwierząt to żmudny proces, który wymaga poważnego rozważenia kwestii etycznych i ekologicznych. Po pierwsze, zoo w Kristiansand musi wiedzieć, skąd pochodzi zwierzę i ocenić, czy stanowi zagrożenie dla zdrowia innych zwierząt już tam przebywających. Pracownicy zoo muszą również zastanowić się, czy mają przestrzeń, typ siedliska i zasoby, aby pomieścić zwierzęta na dłuższą metę. W przeszłości, jak mówi Ølberg, otrzymywał częste prośby o umieszczenie w domu niektórych gatunków zwierząt – zwłaszcza węży, papug i żółwi – które nieuchronnie musiał odrzucać, aby uniknąć przepełnienia.

Zoo w Kristiansand. Źródło: strona internetowa ogrodu.

W zoo znajdują się wszystkie rodzaje zwierząt — od skandynawskich wilków i łosi po tygrysy syberyjskie, flamingi i orangutany. Wiele z tych zwierząt ma duże otwarte przestrzenie, aby dostosować się do ich potrzeb i siedlisk. Inne, jak dwie tęczowe papugi ara, przebywające w czymś w rodzaju szopy czekają na budowę nowych ekspozycji. W zoo znajduje się również kilka afrykańskich papug szarych, które zostały tu skonfiskowane, ale przeznaczone dla nich pomieszczenia są już zapełnione.
„Nie mam teraz miejsca na więcej papug”, napisał Ølberg. „Więc jeśli otrzymamy prośbę, prawdopodobnie będziemy musieli odmówić”.

Ale nawet jeśli zoo miało miejsce i zasoby, nie jest jasne, czy personel musi przyjmować skonfiskowane zwierzęta. „Nie jesteśmy centrum ratunkowym”, mówi Ølberg. „Bardzo rzadko chcemy zabrać skonfiskowane zwierzęta; musimy je poddać kwarantannie. To dla nas dużo dodatkowej pracy.”

Znalezienie pieniędzy i zainteresowania politycznego na rozwój lepszej infrastruktury dla skonfiskowanych zwierząt jest łatwe, ale tylko w teorii. W praktyce wygląda to zupełnie inaczej.

Øystein Storkersen, główny doradca Norweskiej Agencji Środowiska, próbował już utworzyć centrum ratownictwa i rehabilitacji. Storkersen nie odpowiedział na prośby o wywiad, ale według Sollunda rząd nie chciał finansować projektu.

„Właśnie dlatego widzieliśmy przez te wszystkie lata, wszystkie te rozwiązania ad hoc”, mówi Sollund. Podkreśla, że jeśli kraj nie zobowiąże się do dokonania prawdziwych zmian, skonfiskowane zwierzęta zatrzymane na norweskich granicach wciąż będzie spotykać okrutny los.

„Ofiarami tutaj są zwierzęta: najpierw są ofiarami handlu, a potem są zabijane przez władze”.


Oryginalnym autorem tekstu jest Jonathan Moens.


Źródło:Undark

Nowe historie

Top 7 dni

ZOSTAW ODPOWIEDŹ