Ciekawa sprawa z tym zdjęciem. Trzy dni wcześniej wyjechałem z upaćkanej błotem i deszczem Polski.

W wypełnionym surowym mięsem i wędlinami samochodem przemierzyłem dwa tysiące kilometrów, by wylądować ostatecznie w Trondheim. Nie, nie była to moja pierwsza podróż do tego miasta, lecz niejako powrót po zimowym pobycie w kraju.

Trzeba przyznać, że nie mięso, nie wędliny, nie przytaszczone również słodycze i słonecznik były najprzyjemniejszym ładunkiem.

Był nim aparat fotograficzny Sony, najmocniejszy kompakt na rynku, jak podkreślał producent. No nieważne. Miał mi po prostu sprawiać przyjemność i łatwość robienia zdjęć.

Traf chciał, że poniższe zdjęcie twierdzy Kristiansen było jednym z pierwszych. No. I to taka mała przyjemnostka, którą dzielę się z Wami 🙂

Foto: Przemek Saracen

Skomentuj używając swojego konta na Disqus, Facebooku, G+ lub korzystając z tradycyjnego systemu komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here