Dzisiejsza obecność norweskich elektryków wysokiej klasy jest w Norwegii czymś naturalnym. Jednak niedawno takiego wyboru jak dziś nie było.

Jeszcze w 2012 roku norweskie ulice zdominowały „diesle”, a „elektryki” były pieśnią nieokreślonej przyszłości. Ten, kto chciał jeździć autem napędzanym prądem nie miał wielkiego wyboru i musiał ograniczyć się do tzw. „Buddy`ego” – małego szkaradztwa przypominającego naprędce zbite pudełko na kołach.

Zobaczcie sami:

Skomentuj używając swojego konta na Disqus, Facebooku, G+ lub korzystając z tradycyjnego systemu komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here