Opole odkryliśmy przypadkowo, jednak w ciągu minionego roku przyniosło nam mnóstwo radości. To tam odwiedziliśmy najpiękniejsze Zoo w kraju, a teraz zwiedziliśmy Muzeum Wsi Opolskiej – fantastyczną lekcję historii tego regionu.

Przy okazji okazało się – zupełnie nieoczekiwanie – że miejsce to jest w małym stopniu z naszą Sobótką, ale o tym możecie przekonać się oglądając zdjęcia z wizyty.

Muzeum powstało w 1970 roku, choć przygotowania do jego otwarcia trwały już lata wcześniej. To w tym miejscu znajdują się gotowe sioła, osady oraz kompleksy budynków z okresu XVIII – XX wieku, które znajdowały się na terenie dzisiejszego województwa opolskiego.

Dojazd do muzeum jest prosty. Na końcu wpisu znajdziecie mapę, którą możecie się kierować. Obszerny parking nie powinien sprawiać problemu podczas parkowania.

Stylowe wejście do obiektu komponuje się z całością tego miejsca. To zresztą bardzo, ale to bardzo miła niespodzianka, która wydaje się ilustracją polityki władz tego regionu. I tak jak opolskie zoo, tak Muzeum Wsi Opolskiej tworzy harmonijną całość, w której wszystko wydaje się naturalne, nie zaburza odbioru całości. Bilety nie są drogie, a przy kasie można kupić estetyczne pamiątki związane z regionem. Jest czysto i ładnie.

Po wejściu przez bramę wejściową doznaliśmy efektu parku jurajskiego, który towarzyszył nam podczas wizytu w opolskim Zoo. No jest coś w ludziach tworzących historię tych miejsc. Proste rozwiązania sprawiające, że chce się tu wracać, odpoczywać, po prostu przebywać tu jak najdłużej.

Patrząc na młyn, wiatrak, osady wiedzieliśmy już, że jesteśmy u siebie. Rozplanowanie tego miejsca nie jest przypadkowe, bo odpowiada mniej więcej rzeczywistemu graficznemu rozkładowi województwa.

Możesz odwiedzić tu w pełni wyposażony kościół, szkołę, czy warsztat. Zobaczysz jak wyglądała uprawa w przydomowych ogrodach i zobaczysz obłędną w swej pierwotności pasiekę.

Na własnej skórze przekonasz się, jak działa młyn, którego mechanizm jest napędzany wodą.

Mało tego, odwiedzisz sklep kolonialny oraz karczmę. Możesz odpocząć pod wiekowymi drzewami. Otoczony wydawałoby się od zawsze stojącymi tu zabudowaniami przenosisz się w czasie i oczyma wyobraźni widzisz gospodarzy tego miejsce, słyszysz tętęnt kopyt, śpiewy niosących konwie dziewcząt, czy radosne okrzyki wybiegających ze szkoły dzieci.

Wszystkie te obiekty połączone są siecią dróg i traktów, jednak nie spodziewaj się tu płyt chodnikowych, czy coś w tym stylu. W końcu jesteś w skansenie, nie w parku, po którym będziesz spacerował asfaltową lub wyłożoną kostką drogą. Drogi są proste, czasem ubite, czasem wysypane żwirem, ale zawsze naturalne.

Jednak nawet najwspanialsze miejsce nie ma duszy bez ludzi. Co z tego, że zobaczymy w pełni wyposażoną szkołę. Działający młyn. Działający warsztat. To wszystko jest niczym bez ludzi. A tutejsi są fantastyczni i przypominają bardziej legendarnych sabałów, niż klasycznych przewodników!

To niesamowite, jak oddani są swej pracy ludzie tu pracujący. Z pasją opowiadają o miejscach, do których wchodzimy. Dzięki plastycznej gawędzie poznajemy historię tych miejsc, bierzemy udział w zajęciach lekcyjnych. W kolonialnym sklepiku wydawałoby się, że bierzemy udział w handlowym i towarzyskim życiu okolicy.

Wiemy już kto jest kim. Z kim lepiej się zadawać, a kogo unikać. Poznajemy plotki, ploteczki. Poznajemy sąsiadów, których już fizycznie nie ma. Ale dzięki zaangażowanym pasjonatom pracującym w Muzeum Wsi Opolskiej to miejsce żyje. Iskrzy się od ludzkich historii.

Już wiemy, że będziemy tu częstymi gośćmi. A może raczej nie tyle gośćmi, co zamieszkałymi nie tak daleko sąsiadami. Jeśli jesteście w pobliżu, nawet tym odległym o sto kilometrów koniecznie odwiedźcie to miejsce. Naprawdę warto.

Przemek Saracen

Skomentuj używając swojego konta na Disqus, Facebooku, G+ lub korzystając z tradycyjnego systemu komentarzy

Dodaj komentarz