Książka Kingi Dębskiej pt. „Moje córki krowy” wpadła mi w ręce, zanim zdecydowałem się wybrać na jej ekranizację, która podbija ekrany kin od 8 stycznia. To właściwa kolejność, ponieważ powieść ta to produkt kompletny, serwujący czytelnikowi całą gamę emocji.

Jeśli daliście się zwieść głupkowatemu tytułowi i okładce rodem z telenoweli, możecie szybko posypać głowę popiołem. Powieść Dębskiej jest ambitna, dojrzała i słodko-gorzka, a przede wszystkim do bólu prawdziwa. Nietrudno identyfikować się z jej bohaterami, ponieważ albo jesteśmy tacy sami, albo dobrze znamy kogoś, kto taki jest.

Marta i Kasia są siostrami, które dzieli absolutnie wszystko. Jedna to silna, twarda kobieta sukcesu, znana aktorka, która pomimo popularności nie jest w stanie ułożyć sobie życia u boku żadnego mężczyzny. Pod grubą skórą ukrywa dziewczęcą wrażliwość, a odpowiedzialność za rodzinę, którą musi samodzielnie przejawiać, niejednokrotnie ją przytłacza. Druga natomiast jest naiwnym, nie stroniącym do alkoholu lekkoduchem, żyjącym w stagnacji u boku nieciekawego męża. Relacje Marty i Kasi opierają się zazwyczaj na kłótniach o elementarne, ale i przyziemne sprawy. Dopiero choroba rodziców sprawi, że życie sióstr stanie na głowie.

Pamiętnikowa narracja równo rozłożona jest na obie bohaterki, dlatego też możemy zapoznać się z dwoma różnymi punktami widzenia. Marta i Kasia to postacie z krwi i kości, a ich potoki myśli potrafią być zaskakujące. Dawno nie widziałem tak dobrze naszkicowanych psychologicznie kobiet, zwłaszcza w polskiej literaturze. Niektóre ich reakcje mogą wydawać się niecodzienne czy nienaturalne, ale kto z nas zawsze reaguje adekwatnie do sytuacji?

Największy komplement, jaki można powiedzieć o „Moich córkach krowach”, musi dotyczyć sterowania emocjami czytelnika. Dębska jednym, celnym zdaniem potrafi wywołać łzy wzruszenia, trafić w czułą strunę tak celnie, że oczy same zachodzą mgłą. Rzadko zdarza mi się uronić łzę np. podczas podróży komunikacją miejską. Tej książce udało się do tego doprowadzić niejednokrotnie.

To powieść mądra i bardzo życiowa, sprawiająca wrażenie napisanej na podstawie własnych doświadczeń. Pomimo tego, że porusza naprawdę trudne tematy, koniec końców potrafi być optymistyczna i dać nadzieję, której tak bardzo potrzebujemy na co dzień. Autorka jest błyskotliwą obserwatorką polskiej rzeczywistości i umiejętnie opisuje zarówno starsze, jak i młodsze od siebie pokolenie. Książce nie brakuje też humoru i uroku, więc nie pozostaje Wam nic innego, jak po prostu po nią sięgnąć.

Piotr Pocztarek

Skomentuj używając swojego konta na Disqus, Facebooku, G+ lub korzystając z tradycyjnego systemu komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here