Norwegia to kraj pełen kontrastów, a najlepiej to widać chyba na przykładzie kierowców. Ci nieco stuknięci zazwyczaj ludzie są skłonni do przesadnej brawury, by nie powiedzieć głupoty, jednak gdy wsiądą do samochodu lub np. koparki są skoncentrowani, niesamowicie precyzyjni i pewni.

Żeby było jasne: chodzi mi o kierowców ciężarówek oraz maszyn na terenie budów itp. obiektyw. Chamskie i głupie zachowania tych samych kierowców prowadzących prywatne auta np. podczas jazdy na rondzie to w ogóle insza inszość.

Do dziś pamiętam tubylca, który przyjechał do pracy swym pięknym białym harleyem- davidsonem. Zaparkował go może z metr od koparki, wsiadł do niej, po czym operował maszyną, jakby tego stojącego obok motocykla nie było.

My drżeliśmy na sam widok manewrującego obok maszyny, a jej kierowca z niczym nie zachwianą pewnością pracował dalej. Oczywiście motocykl był wciąż w idealnym stanie.

Zestawiłem to z polskim podejściem do kierowania samochodami, czy maszynami budowlanymi, gdzie wariat nazwijmy go ulicznym jest nim nadal podczas pracy koparką, wywrotką itp.

kazuje się, że jak to w Polsce, wszystko zaczyna się od góry. Od systemu kształcenia, który nie umie wychować świadomego obywatela, a w tym przypadku kierowcy.

Jak to wygląda w Norwegii?

Najpierw ceny. 30 tysięcy koron za kurs. No comments.

Uczyć się możesz już w wieku 16 lat. Opiekować się tobą będzie rodzic lub znajomy, który skończył 25 lat i nie był karany i ma prawko co najmniej 5 lat.

Jeśli chcesz zdobyć prawo jazdy musisz mieć 18 lat. Zanim zaczniesz kurs, przechodzisz czterodniowe szkolenie; zasady ruchu drogowego, komunikacja ze służbami ratunkowymi, czy udzielanie pomocy rannym.

Uczysz się teorii, co trwa siedemnaście godzin, jednak jeśli jesteś na tyle tępy, że nie opanujesz materiału w ciągu tego czasu będziesz uczył się tak długo, aż opanujesz materiał z jazdy defensywnej oraz mechaniki. Ponadto kierowcom wbija się do głów konieczność dbania o stan techniczny pojazdu.

Podczas kursu możesz używać własnego auta.

Czym jest jazda defensywna? Coś, czego nie ma w Polsce i sprawia, że jesteśmy kierowcami samobójcami traktujących innych uczestników ruchu jak wrogów, w których trzeba wjechać.

Następnie masz do czynienia z próbami na płycie poślizgowej, co trwa cztery godziny oraz w ruchu normalnym oraz drogach szutrowych i innych trudnych nawierzchniach.

Potem zdajesz egzamin wewnętrzny i przechodzisz trzynastogodzinne szkolenie podsumowujące.

Trzy godziny trwa nauka jazdy po zmroku.

Po zdaniu egzaminu dostajesz prawo jazdy na próbę. Zwykle trwa to dwa lata. W Norwegii poznajemy takiego kierowcę po nalepce L z tyłu samochodu.

Skomentuj używając swojego konta na Disqus, Facebooku, G+ lub korzystając z tradycyjnego systemu komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here