[004] Chevrolet czyli miłość do jankesów”

Polecamy

„Brunost. Tradycyjny norweski przysmak z karmelem w tle”

Przyjęło się mówić, że norweska kuchnia jest dla zuchwałych, bo przecież SMALAHOVE, o którym możecie przeczytać TUTAJ, czy LUTEFISK to naprawdę wyzwanie dla podniebienia i...

„Most nad Sundem”. Seria pierwsza. Tak się dziś robi kryminały!

"Most nad Sundem" jest wzorcowym przykładem serialu kryminalnego. Zajmująca, pasjonująca wręcz intryga. Inteligentne gubienie tropów. Lepka, ponura atmosfera pełna tej posępności, niewyczuwalnej zapowiedzi czającego się...

Cuda norweskiej architektury: Whale Visitor Center.

Norwegia przeobraża się na naszych oczach. Powoli, niemal niewidocznie wyrasta z wizerunku prostych, drewnianych chatek, legendy ropy naftowej i gazu. Staje się wzorem wykorzystania...

Najnowsze

Noooo, z tym samochodem to jest ciekawa sprawa. Norwegowie kochają Amerykę. Jest to miłość bezwarunkowa, kopiująca niemal jeden do jednego rozwiązania techniczne, zachowania, patriotyzm. Kochają jak wariaci, co nie przeszkadza im kochać własnego kraju. Niemniej obowiązkowym obuwiem jest Nike, okularami Ray Bany, gadają przez iPhony, no i każdy mówi po angielsku. No ale co tam, co tam, skoro wszystko blednie przy miłości do amerykańskich pojazdów.

To chyba już element norweskiej kultury. Praktycznie każde miasto, miasteczko organizuje zloty kowbojskich aut, a 4 lipca to jakby przenosiny w miejscu i w czasie. Człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy ile jankeskich pojazdów jeździ po Norwegii. No mnóstwo. Wystarczy poczekać, aż rozpocznie się sezon letni, by z garaży wyjechały w trasę cuda i cudeńka na kółkach. W każdym większym lub mniejszym mieście znajdziesz klub fanów amerykańskiej motoryzacji.

Medal ma również drugą stronę. Norweg, z którym pracowałem (przy okazji zagorzały fan death metalu oraz czuły ojciec i niezwykle sympatyczny i spokojny człowiek) mówił mi, że ściągnięcie z USA rama oraz jego przerobienie kosztowało go mniej, niż musiałby wydać na zakup nowego auta w ojczystym kraju. To fakt. Ceny samochodów, wyrobów nikotynowych i alkoholu są w Norwegii absurdalne.

Wróćmy do miłości motoryzacyjnej Norwegów. Normą jest, że w ciepłe dni oraz jasne ciepłe noce królują tu masywne chevrolety, niemalże prezydenckie limuzyny, powodujące opad szczęki firebirdy, czy rekonstruowane stareńkie fordy o smoczych ramach nie wspominając.

Przemek Saracen

Skomentuj używając swojego konta na Disqus, Facebooku, G+ lub korzystając z tradycyjnego systemu komentarzy

Jedna odpowiedź do “[004] Chevrolet czyli miłość do jankesów””

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj