Czymże byłaby dzisiejsza cywilizacja bez śmiałków, którzy zadawali pytania, wątpili i szukali nowych rozwiazań? Historia notuje tysiące wynalazców zmieniających naszą rzeczywistość w sposób trwały.

Uwielbiamy czytać o podejmowanych przez nich próbach, walce z przeciwnościami, postępującymi na przekór wszystkiego i wszystkim. Często pod groźbą utraty zdrowia i życia. W końcu historia wynalazków znaczona jest krwią śmiałków, którzy testowali nowatorskie rozwiązania na każdym etapie ich wdrażania.

Co jednak z wynalazcami, którzy padli ofiarą własnych wynalazków? Poznajmy pięciu zabitych przez własne rozwiązania.

Franz Reichelt

Początki XX-ego wieku nie były dobrym czasem dla sił powietrznych jako takich. Duża ilość wypadków lotniczych kończyła się śmiercią pilotów. W tym celu w 1910 roku niejaki pułkownik Lalance ogłosił, że ten, kto wynajdzie spadochron ratujący życie pilotom otrzyma 10 tysięcy franków nagrody.

Traf chciał, że słowa te dotarły do Austriaka Franza Reichelta. Urzeczony obietnicą bardzo wysokiej nagrody stworzył tzw. latający kombinezon przetestowany na manekinach. Wynalazca postanowił udowodnić skuteczność swojego spadochronu skacząc w nim z Wieży Eiffel`a. Jak postanowił, tak zrobił.

Był niedzielny poranek 1912 roku, gdy Reichelt ubrany odświętnie wszedł na Wieżę, po czym założył spadochron i… skoczył. Niestety już nie wstał. Okazało się, że wynalazek otworzył się do połowy owijając się wokół niego.

Sylvester H. Roper


Z pewnością każdy zapalony rowerzysta poczuł w sobie przemożną potrzebę dodatkowego wspomagania podczas trudnego podjazdu pod wzniesienie. Zapewne to samo odczuwał nasz bohater, który będąc nie tylko fanem dwóch kółek był inżynierem pewnego dnia skonstruował coś, co po wsze czasy umieści go w panteonie legend sztuki rowerowej.

Pewnego dnia, bostoński warsztat Ropera opuścił stworzony przez naukowca rower napędzany… silnikiem parowym. Niestety twórca nie przeprowadził testów i samodzielnie postanowił zaimponować otoczeniu podczas wizyt na torze mieszczącym się nad rzeką Charles.

Był rok 1896. Zachwycony sobą Roper ruszył na tor. Na oczach obserwatorów zrobił trzy okrążenia oraz wyprzedził jednego z najlepszych rowerzystów Universytetu Harvarda, co dodało animuszu naszemu bohaterowi. Jego maszyna osiągnęła zawrotną prędkość 40km/h. Niestety w trakcie kolejnego okrążenia zachwiał się i z całej siły zakurwił łbem o twardy tor. Zmarł na miejscu.

Henry Winstanley

Ten angielski gentleman słynął z tego, że rozbijał statki na skałach Eddystone. Na szczęście własne, bo był też międzynarodowym kupcem i armatorem. Był również inżynierem, co postanowił wykorzystać do zbudowania niemożliwej do zburzenia latarni morskiej, dzięki czemu już żaden jego statek nie rozbije się o przybrzeżne skały.

Mimo, iż ostrzegano wynalazcę, że miejsce, w którym miała powstać budowla nie było przyjazne i stanowiło zagrożenie dla latarni, Winstanley postawił na swoim. W ten sposób w roku 1699 powstał obiekt, o którym marzył konstruktor.

Z czasem latarnia została powiększona. Nasz bohater był tak pewny swoich rozwiązań, że przeniósł się do swojej nowej budowli. Miał pecha.

W 1703 roku największa burza, jaką można sobie wyobrazić w historii Wielkiej Brytanii uderzyła w latarnię i przebywającego w niej Henry`ego. Nawet futerko nie zostało, by zacytować klasyka.

Li Si

Za tym dziwnym nazwiskiem kryje się jednak z najważniejszych postaci w historii Chin; kanclerz pełniący swoją funkcję w okresie 246 – 208 p.n.e.

Polityk ten najbardziej znany jest chyba z tego, w jaki sposób postępował z przeciwnikami; wynalazł „Pięć kar”, a kiedy oskarżono go o zdradę zginął w sposób, który sam opracował.

Jak do tego dosżło? Li Si aresztowano i oskarżono o spisek przeciwko cesarzowi Fusu. W efekcie oskarżenia Li na własnej skórze doświadczył skutków swego wynalazku;

W pierwszej kolejności wytatuowano mu twarz. Następnie odcięto nos i poddano torturom. Prawdopodobnie odcięto mu genitalia. Na koniec, został przecięty w pół.

James Douglas

1564 rok. Władze Edynburga ogłaszają coś w rodzaju konkursu ofert na wynalazek usprawniający pracę służb miejskich, tak to ogólnie nazwijmy. Aby być bardziej dokładnym chodziło o najbardziej skuteczną maszynę do zabijania przestępców.

Wygranym tego swoistego konkursu wynalazców został hrabia James Douglas, który stworzył Dziewicę, czyli coś w rodzaju gilotyny. Konstrukcja była tak zaprojektowana, by odciąć delikwentowi głowę sprawnie i bezboleśnie, za jednym szybkim pociągnięciem.

Niestety nasz hrabia miał pecha, bo w 1580 roku został oskarżony o współudział w morderstwie. W wyniku szybkiego procesu, Douglas został skazany na własnoręcznie przetestowanie stworzonej przez siebie Dziewicy.

Egzekucja przebiegła sprawnie, szybko i czysto, a śmierć hrabiego była natychmiastowa.

 

Jak widać, los wynalazcy wiąże się nie tylko ze sławą, chwałą i tantiemami. To w wielu przypadkach walka z przeciwnościami losu oraz stworzonymi przez siebie dziełami.

Przemek Saracen

Skomentuj używając swojego konta na Disqus, Facebooku, G+ lub korzystając z tradycyjnego systemu komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here