Wypad w stronę Gerlachu był przypadkowy. Zniechęceni jazgotem Krupówek, których panicznie boi się nasz psiak postanowiliśmy obejrzeć słowacką stronę Tatr. I powiem wam, że wrażenie jest niesamowicie zachęcające do tego stopnia, że wkrótce tam wrócimy.

Póki co, jako pierwsze zdjęcie dnia – na zachętę pokazujemy najwyższy szczyt Słowacji: Gerlach 2655 metrów n.p.m.

Zdjęcie: Przemek Saracen

Skomentuj używając swojego konta na Disqus, Facebooku, G+ lub korzystając z tradycyjnego systemu komentarzy

1 KOMENTARZ

Dodaj komentarz